Powiedzmy sobie szczerze – niewiele rzeczy wygląda tak nędznie, jak nasz rower po zimowej, deszczowej lub zakurzonej jeździe. Błoto przyklejone do ramy, kaseta przypominająca bryłkę węgla i łańcuch, który podczas pedałowania wyraźnie daje do zrozumienia, że wymaga pielęgnacji. Czysty rower to nie tylko kwestia estetyki. Brud, kurz i stary smar działają jak pasta ścierna i znacznie przyspieszają zużycie łańcucha, kasety i tarcz. Jednak regularne mycie i konserwacja mogą znacznie opóźnić moment, w którym będziemy musieli zainwestować w nowe części. Dobra wiadomość jest taka, że prawidłowe mycie roweru to nie sztuka. W większości przypadków wystarczy zastosować się do prostej procedury.

Najczęstsze błędy przy myciu roweru
Możesz pomyśleć: „Wąż, woda i to wszystko”. Niestety, znana wojskowa zasada: „co mokre, to czyste” tutaj nie ma zastosowania i często zdarzają się błędy, które z większym prawdopodobieństwem uszkodzą rower. Jakie to błędy?
Agresywne użycie myjki
Myjka ciśnieniowa może usunąć nawet zeszłoroczne błoto, ale może również wtłoczyć wodę do łożysk, sterów lub suportu.
Smarowanie brudnego łańcucha
Nowy smar nałożony na brudny łańcuch stworzy jedynie lepką mieszankę pełną kurzu i brudu.
Używanie nieodpowiednich środków chemicznych
Silne odtłuszczacze lub uniwersalne środki czyszczące (zwłaszcza te na bazie piasku!) mogą uszkodzić lakier, elementy gumowe lub uszczelki.
Zapomnienie o osuszeniu i nasmarowaniu
Po umyciu roweru samo opłukanie i wyczyszczenie go nie wystarczy.
Jak to zrobić dobrze?
1. Zacznijmy od najbardziej zabrudzonej części – napędu
Najwięcej brudu zawsze gromadzi się na łańcuchu, kasecie i tarczach. Dlatego idealnie jest zacząć właśnie od tego. Na napęd nakładamy wysokiej jakości środek czyszczący. Ja używam sprawdzonego Finish Line BIKE WASH 1l, który pozostawiam na chwilę, a następnie szczotką (lub specjalnym środkiem do czyszczenia łańcucha) usuwam stary smar i osady.

Na zasadzie rązko krółka przerzutki, na żyętych często gromadzą się stawwy brudu. Zaleca się wysuszyć „wyszorować”, np. starą płaską śrubą. Następnie spryskać środkiem czyszczącym i umyć.

Następnie spłukać cały napęd wodą. Jeśli brud nadal jest widoczny, powtórzyć całą procedurę.

2. Przejdź do ramy i innych elementów
Po wyczyszczeniu napędu czas umyć ramę, koła i inne części wioślarza. Najlepiej użyć letniej wody, łagodnego szamponu do wioślarstwa i miękkiej gąbki lub szczotki. Agresywne przyskie chemiczne lub twarde szczotki mężenie lakier, przyże na ramach karbonowych.

Ważne jest, aby postępować systematycznie – od górnych części ramy w dół. Zwracamy szczególną uwagę na miejsca, w których zbiera się brud, widełki i hamulce. I tak przy okadji – kaddy kto mył białe zasłony szosowe, wie że żyże gryzie po prostu nie da się znaleźć. :-)
3. Płukanie i suszenie
Jeśli używamy węża, robimy to mądrze. Wystarczy delikatny strumień wody. Następnie pozwalamy rowerowi wyschnąć i „oddychać”. Jeśli nie świeci słońce, możemy pomóc sobie ściereczką lub kompresorem. Warto również chwycić jeden pedał korbą i kręcić napędem w przeciwnym kierunku („do tyłu”). Ułatwi to odpływ nadmiaru wody z łańcucha i kasety.

Podkładka – tak czy nie?
To chyba odwieczny temat rowerowy. Prawda jest taka, że sama podkładka nie jest „zła”. Problemem jest sposób jej użycia. Jeśli nie skierujemy strumienia wody bezpośrednio na łożyska, zawieszenie lub napęd i zachowamy odpowiednią odległość, podkładka może posłużyć np. do usunięcia grubego błota.
Smarowanie kół: ostatni krok, o którym często się zapomina
Od prawidłowego smarowania zależy, czy napęd będzie pracował cicho, precyzyjnie i bez zbędnego zużycia. W kolejnym artykule przedstawimy prawidłową procedurę, rodzaje środków smarnych i najnowsze technologie w dziedzinie pielęgnacji rowerów.

Wnioski
Prawidłowe mycie roweru nie jest skomplikowanym procesem, ale warto przestrzegać kilku podstawowych zasad. Niezależnie od tego, czy jeździmy po szosie, szutrze czy MTB, zawsze obowiązuje jedna zasada: czyste i dobrze nasmarowane koło odwdzięczy się dłuższą żywotnością, lepszymi osiągami, a przede wszystkim większą radością z każdego kilometra.
Więc gąbka w dłoń i... powodzenia z rowerem!